Wywiady

Nasi Uczniowie – Małgorzata Sójka

gos1

       Druga rozmowa z cyklu „Wywiady z naszymi Uczniami”. Tym razem rozmawialiśmy z Małgorzatą Sójką, która uczy się śpiewu pod okiem Jagody Grucy, między innymi o  występach w chórze szkolnym, pracy pedagoga terapeuty, a przede wszystkim o śpiewie, który pokonał skrzypce, gitarę i pianino. 

RYSZARD ŚWIĘCH: Witaj Gosiu. Poznaliśmy się na poprzednim Koncercie Uczniów w klubie Piec Art Acoustic Jazz Club, gdzie akompaniowałem Ci na fortepianie, a Ty śpiewałaś… właśnie, co to było?

MAŁGORZATA SÓJKA: Zgadza się, tam się poznaliśmy. Nie zapomnę zapowiedzi przed moim występem, że jeszcze tego nie wiem, ale zaśpiewam jednak w większym składzie. Podjęłam wzywanie i będąc już na scenie powiedziałam chyba coś w tym stylu, że „proszę o wyrozumiałość, właśnie się poznajemy”. Było spontanicznie, czuć było wzajemną otwartość ludzi do siebie. Usłyszałam kiedyś w radiu utwór Boomerang Baby w wykonaniu Bet.e and Stef i od razu pomyślałam sobie – „Tak! Ja to na pewno zaśpiewam”! I zaśpiewałam podczas tego koncertu, tak jak umiałam najlepiej, po bardzo długiej przerwie. Początkowa niepewność („o rany, żebym tylko nie zapomniała tekstu, nie spadła ze sceny, trafiała w te dźwięki itd….”), przemieniła się w takie proste i budujące poczucie radości i lekkości kiedy już wracałam do domu – wspaniale, znowu uczę się śpiewać!

RŚ: Faktycznie, było trochę nerwów, ale ostatecznie wyszło świetnie. To był Twój pierwszy występ na scenie w charakterze wokalistki?

MS: Nie. Śpiewałam solo przy okazji występów w chórze szkolnym w liceum oraz kilka razy, kiedy uczęszczałam na zajęcia wokalne do Domu Kultury w okresie liceum i studiów. Mam też za sobą wprawdzie krótkotrwały, ale niezapomniany epizod współpracy z pewnym zespołem weselnym.

RŚ: Muzyka towarzyszy Ci w życiu od dawna, jednak to nie ją wybrałaś na swoją profesję. Czym zatem zajmujesz się zawodowo? 

MS: Jestem pedagogiem terapeutą. W chwili obecnej pracuję w językowej Szkole Podstawowej jako wychowawca klasy II i pedagog szkolny. Prowadzę również okazjonalnie szkolenia dla nauczycieli i warsztaty rozwojowe dla dzieci i rodziców. Jestem na I roku Szkoły Trenerów Komunikacji opartej na Empatii. Współtworzę grupę kreatywną „Przestrzeń Spotkania”.

RŚ: Z doświadczenia wiem, że nauka emisji głosu, a czasem i śpiewu, jak w przypadku pedagogiki wczesnoszkolnej, jest często elementem studiów pedagogicznych. Czy to wtedy pojawiło się Twoje zamiłowanie do muzyki, śpiewu?


MS: 
Od dziecka kocham śpiewać, podobno przy okazji dłuższego wyjazdu z rodzicami samochodem nie mogło zabraknąć urozmaiconego repertuaru wokalnego, wykonywanegogos3 przeze mnie z ogromną determinacją, bez względu na długość trasy, czy też względny entuzjazm współpasażerów (śmiech). Ot co! Skutecznie zastępowałam radio! W Przedszkolu zostałam wysłana na pierwszy „poważny” konkurs, który wygrałam, potem była krótka „przygoda” ze szkołą muzyczną i nauką gry na skrzypcach, próby oswajania pianina, gitary, a w między czasie śpiewałam i występowałam przy różnych okazjach, raczej z postawą bezkrytyczną (śmiech), za to z dużym entuzjazmem. Zwyciężyła miłość do śpiewu.

RŚ: Właśnie, czym on dla Ciebie tak naprawdę jest?

MS: Śpiew jest dla mnie naturalną i ważną potrzebą. Powiedziałam o miłości do śpiewu, ale muzyka w ogóle jest dla mnie ogromną pasją, inspiracją, drogą do pogłębiania kontaktu z sobą. Dotyka czegoś naprawdę ważnego, z jednej strony tego, co związane jest z radością, zabawą, czystą energią, kontaktami z ludźmi, a z drugiej strony tego co wiąże się z najgłębszymi uczuciami, tajemnicami, ludzkimi doświadczeniami, duchowością. Jestem mocno przekonana, że muzyka, w tym śpiew ma też ogromne znaczenie terapeutyczne, przynosi ukojenie, umacnia, nawet nadaje sens.

RŚ: Skoro jest tak ważny, to zapewne ma wpływ również na Twoją pracę?

MS: Obserwuję na co dzień, jak ważną rolę odgrywa muzyka w rozwoju dzieci oraz jakim fantastycznym natchnieniem jest dla osób dorosłych. W ostaniem czasie „na nowo” powróciłam do aktywności artystycznej, znowu piszę, odkrywam malarstwo, tańczę i oczywiście śpiewam. Coraz bardziej krystalizuje się moja wizja prowadzania rozwojowej pracy z dziećmi i dorosłymi, inspirowanej podejściem NVC, którego się uczę, w połączeniu z działalnością artystyczną i arteteraputyczną. Powrócenie po latach przerwy do zajęć wokalnych to był ważny kamień milowy w dalszym rozwoju i realizacji marzeń. Odkopałam to, co było już lekko pozostawione i zakurzone. Wierzę, że ważne jest, żeby robić to co się kocha, podejmować wyzwania, „próbować” rzeczy nowych, tego cały czas się uczę. Zajęcia wokalne również dają taką wspaniałą możliwość poszukiwania, eksperymentowania, mierzenia się ze słabościami, odkrywania nowych pokładów możliwości i zwyczajnego cieszenia się nawet małymi osiągnięciami.

RŚ: Muzyką, czy sztuką w ogóle, zajmowałaś się w jakimś stopniu od dzieciństwa. Różne instrumenty, taniec i śpiew. Jak to się stało, że trafiłaś do nas?


MS: 
Szukałam mg2iejsca, gdzie oferta skierowana będzie również do osób dorosłych i bardzo ważna jest dla mnie możliwość rozwoju w atmosferze wspierającej, w nastawieniu na partnerską komunikację i współpracę. Tak właśnie jest. Poza tym wyczuwam zaangażowanie, pasję, otwartość i kreatywność.

RŚ: Nauka niemal zawsze sprawia, że rosną nasze ambicje, marzenia, pojawiają się nowe cele. Jak widzisz swój rozwój w najbliższym czasie, co chcesz osiągnąć, jakie masz plany?

MS: Moim wielkim marzeniem jest śpiewać coraz bardziej świadomie i czerpać z tego satysfakcję, dlatego bez względu na dodatkowe. przybywające obowiązki, chcę dalej uczęszczać na zajęcia. Determinacji ciąg dalszy (śmiech). W ostatnim czasie ćwiczyłyśmy z Jagodą utwór „To nie ptak” z repertuaru Kayah i Bregovica oraz moją ukochaną balladę „Get me through december” Alison Krauss. Podczas najbliższego koncertu może ostatecznie uda się połączyć bałkańsko-marokańskie inspiracje i zaśpiewam m.in. „Beautiful Tango”, które oryginalnie wykonuje Hindi Zahra.

RŚ: W takim razie trzymam kciuki, żeby udało się je spełnić i życzę powodzenia na czerwcowym Koncercie Uczniów!