Wywiady

Nasi Uczniowie – Manivannan Periasamy

Mani1       Mani, jedna z najbardziej intrygujących osób, które uczymy, opowiada o swojej ojczyźnie, życiu na dwóch krańcach świata, o tym skąd wziął się w stolicy małopolski, o swoich planach na przyszłość, a w końcu o nowej pasji do muzyki, a szczególnie jednego instrumentu, którą odkrył i którą właśnie tutaj, razem z nami zaczął poznawać i rozwijać.

RYSZARD ŚWIĘCH: – Witaj… Manivannan. Twoje imię nie brzmi jak typowe polskie imiona. Skąd w takim razie pochodzisz?

MANIVANNAN PERIASAMY: – Tak, zdecydowanie nie jest to polskie imię. Jestem Malezyjczykiem, tam się urodziłem i wychowałem. Wiele osób może zastanawiać się, gdzie leży Malezja. To kraj w południowo-wschodniej Azji, sąsiadujący z Singapurem, Tajlandią i Indonezją. Dla mnie to jeden z najlepszych krajów w jakich można żyć. Od jedzenia po naturę, wszystko to prawdziwy raj, nie żartuję. To niezwykle wielokulturowy region. Moi pradziadkowie pochodzili z Indii, dlatego też sam praktykuję pewne hinduskie tradycje. Razem z Hindusami, w Malezji znaleźć można przedstawicieli innych ras i narodów, jak Chińczyków czy Malajów. Ludzie różnych języków, kultur i kolorów skóry żyją w pokoju jako jeden naród. Jejku, mógłbym mówić wciąż i wciąż o Malezji. Jednym zdaniem – Malezja to prawdziwa Azja.

RŚ: – Niesamowite, to przecież na drugim końcu świata! Co wobec tego robisz w Polsce?

MP: – Jestem studentem czwartego roku medycyny na Uniwersytecie Jagiellońskim tu w Krakowie. Gdy miałem 17 lat, jak każdy Malezyjczyk musiałem przystąpić do narodowych egzaminów na zakończenie szkoły średniej (coś takiego jak polska matura). Miałem dobre stopnie i otrzymałem stypendium od rządu Malezji, by studiować medycynę w Polsce. Kiedy pierwszy raz dowiedziałem się, że będę leciał do Polski, powiem szczerze, że nie miałem pojęcia gdzie leży Polska. Musiałem to wygooglować i czytałem o Polsce. To było dla mnie całkowicie nowe środowisko. Jedzenie, ludzie, wszystko było dla mnie inne i trudne na początku. Wraz z upływem czasu, udało mi się nauczyć pewnych podstawowych słów po polsku, poznać kilka niesamowicie miłych osób, oraz zaspokoić podniebienie znakomitą polską kuchnią. Polacy są bardzo przyjaźni i ogromnie kocham to miejsce. Kraków to teraz już mój drugi dom.

RŚ: – Jesteś zatem studentem medycyny. I pomimo wielu godzin nauki jakie pochłaniają te studia, po prostu pomyślałeś, że fajnie byłoby jeszcze zacząć naukę gry na skrzypcach i to całkowicie od zera? To marzenie z dzieciństwa, czy cel postawiony sobie dopiero teraz? Innymi słowy – dlaczego skrzypce, dlaczego teraz? mani2

MP: – Cóż, byłem zmęczony siedzeniem w domu i uczeniem się całymi dniami. Chciałem znaleźć coś, co mógłbym robić poza studiami. Odkąd byłem małym chłopcem bardzo interesowałem się muzyką. Mimo że słuchałem więcej piosenek tamilskich (Tamilowie, lud zamieszkujący jeden z indyjskich stanów, liczy ok. 74 miliony ludzi, jego skupiska występują też m.in. na Sri Lance, w Indonezji, Singapurze czy Malezji – przyp. Ryszard Święch), które są kompletnie inne w porównaniu do zachodniej muzyki, to wszystkie piosenki, które mi się podobały, miały temat grany właśnie na skrzypcach. Dałem sobie rok czasu na zastanowienie. Wiem, to było zbyt długo. Po prostu chciałem się upewnić, że to dobry wybór i nie porzucę tego nagle. Wraz z upływem dni, mój pociąg do skrzypiec stawał się coraz bardziej jasny i klarowny. Dlatego zacząłem szukać w internecie i tak znalazłem szkołę Smileflow. I odpowiadając na pytanie dlaczego teraz, pytam dlaczego nie? Nie miałem okazji by się uczyć grać, gdy byłem mały. To, że nie mogłem tego robić będąc dzieckiem, nie znaczy jednak, że jest na to za późno. Wierzę, że muzyka nie ma względu na wiek. Podziwiam tych, którzy są niezwykle utalentowani jeśli chodzi o grę na skrzypcach, ale ja pracuję i zmierzam w tą samą stronę. Może któregoś dnia…

RŚ: – Przyleciałeś do Polski, zacząłeś szukać nauczyciela gry na skrzypcach i znalazłeś nas. Co myślisz o swojej Nauczycielce, Basi, i lekcjach? Jesteś zadowolony? Nad czym pracujecie?

MP: – Gdy pierwszy raz skontaktowałem się ze Smileflow, byłem w zasadzie zaskoczony, że otrzymałem odpowiedź w przeciągu 24 godzin. Dostałem informację, że Nauczyciel gry na skrzypcach już jest i bardzo szybko zostałem skontaktowany z Basią. Nie wiedziałem, co przygotować na pierwszą lekcję, moja wiedza muzyczna była kompletnie zerowa. Basia, młoda i niesamowicie utalentowana Nauczycielka, cierpliwie zaczęła uczyć mnie od samych podstaw. Wciąż pamiętam ile trudu włożyła, by wytłumaczyć mi jak poprawnie trzymać smyczek. Wiem, że nieraz miała ze mną ciężkie przejścia, by nauczyć mnie jakiejś nowej umiejętności. Jednak całkowicie odczuwam satysfakcję z całego tego procesu. Podobnie bardzo podoba mi się fakt, że lekcje są całkowicie swobodnie dostosowywane do zarówno mojej, jak i Basi dostępności. To czyni nasze życie łatwiejszym. Muszę tu powiedzieć, że Basia jest jednym z najlepszych Nauczycieli jakich dane mi było poznać. Jest bardzo skromna, przyjacielska i wyrozumiała. Na początku byłem nieco sceptyczny z powodu faktu, że mam 23 lata, a chcę zacząć naukę od podstaw. Jednak Basi udało się mnie przekonać, że nigdy nie jest za późno na naukę i rzeczwiście miała rację. Jestem bardzo szczęśliwy za każdym razem, kiedy uczę się grać coś nowego. Czuję, że poprzez skrzypce odkrywam siebie na nowo.

mani3 RŚ: – Jakie zatem plany na teraz? Zostajesz w Polsce, czy wracasz do swojej ojczyzny? I co ze skrzypcami, myślisz że będziesz kontynuował lekcje w Malezji? Jakie masz marzenia, cele? I czego chciałbyś się nauczyć, jakich utworów, czy masz może jakąś listę muzycznych marzeń?

MP: – Zostaję w Polsce do lata 2016 roku. Gdy skończą się moje studia medyczne, będę musiał wrócić do kraju i służyć zdobytą wiedzą mojemu rządowi. Jednak moja pasja do skrzypiec nie skończy się w Krakowie. Będę kontynuował lekcje nawet po powrocie. W międzyczasie, kiedy jestem jeszcze tutaj, będę starał się nauczyć od mojej Nauczycielki tak wiele, jak to tylko możliwe. I może, jeśli będzie ku temu okazja, uda mi się wystąpić na scenie, na przykład podczas jednego z Koncertów Uczniów Smileflow. To, co mogę powiedzieć na pewno to to, że nie przestanę uczyć się gry na skrzypcach. Bo wreszcie znalazłem prawdziwą pasję.